Szukaj:Słowo(a): rozwoju moralnego kohlberg
Młodsze dzieciaki myślą na zasadzie "złe jest to, co mama jako złe postrzega". Jeśli mówią, że coś jest niezdrowe, to nie dlatego, że same rozumieją wszystkie konsekwencje. Przyjmują reakcje rodziców, bezrefleksyjnie (nie twierdzę tu, że dzieci są głupie i bezmyślne, tylko że mają inny schemat poznania, nie mają wielu narzędzi psychicznych, które posiadają dorośli). Nic dziwnego, że jak mama znika z horyzontu, a dzieci wokół jedzą słodycze, to maluch taki też weźmie. Coś jest złe wtedy, kiedy jest za to kara. Jak kary nie będzie, to postępowanie jest dobre.
W zasadzie polecam przeczytanie teorii rozwoju moralnego Piageta i Kohlberga, tam jest wszystko ładnie wytłumaczone
Sama znam dzieciaki, które bez przerwy by jadły słodycze, i niestety bez przerwy te słodycze dostają. To smutne. A z drugiej strony znam dziecko, które dostaje w domu tylko zdrowe jedzenie, nie pozwala mu się jeść zwykłych słodyczy, ale jak tylko mama nie widzi, to się na nie rzuca. Przejawia duży lęk w temacie jedzenia, za duży nacisk się kładzie na to w domu i toniekorzystnie na niego wpływa. Już lepiej dla jego psychiki byłoby, jakby jadł czasem w domu "niezdrowe" jedzenie, a za to nie miał takiej presji związanej z odżywianiem.
Dużo uroków dla Świętej, zaciśnięte kciuki i same dobre myśli - jak to nie pomoże, to ja już nie wiem.

Dzień dobry.
Marcin - objaw zupełnie normalny. Nienawidziłam rozwojówki z pełnym zaangażowaniem, przy fazach rozwoju mowy rzucałam po pokoju ciężkimi przedmiotami, a przy samym gruchaniu było mi niedobrze Za to rozwój moralny Kohlberga nawet mi się podobał.
Bardzo zasrana rozwojowa ;p
Nie wiem czy dobrze, ale lepsze to niż nic!
17. Pojęcie okresów krytycznych w ontogenezie.
Okres gotowości rozwojowej, a więc wzmożonej wrażliwości na określonego rodzaju bodźca. Dla każdej funkcji okresy krytyczne są w różnym wieku.

51.Założenia teorii rozwoju moralnego L. Kohlberga.
-mechanizm rozwoju poznawczego polega na aktywnym organizowaniu i reorganizowaniu wiedzy moralnej jaka dziecko gromadzi w interakcjach z rówieśnikami i dorosłymi oraz na przejmowaniu przez dziecko „gotowych i danych” przez społeczeństwo reguł moralnych.
-koncentracja uwagi na kryteriach jakimi posługują się dzieci w rozstrzyganiu problemów moralnych oraz na zmianach jakie w tym zakresie zachodzą wraz z wiekiem.

53.Charakterystyka stadiów.
1.Moralność przedkonwencjonalna-punkt widzenia konkretnej jednostki który sprowadza się do widzenia sytuacji w kategoriach bezpośrednio spostrzeganych i doświadczanych potrzeb, pragnień, zainteresowań, brak zrozumienia oczekiwań innych osób oraz norm społecznych i reguł.
2.Moralność konwencjonalna-internalizacja (?) norm społecznych i reguł; perspektywa członka określonej rzeczywistości.
3.Moralność pokonwencjonalna- przyjęcie indywidualnego punktu; pojawia się świadomość relatywności zasad i reguł społecz.; dominuje perspektywa akceptowanych przez jednostkę ogólnych wartości i zasad moralnych, które powinny obowiązywać zawsze i wszędzie.
dokładne pytania z psychologi rozwojowej
gr B: heteronomia, stadia rozwoju psychoseksualnego freuda (chodzi o oralne, analna, falliczne, latencji, genitalne), poziom konwencjonalne Kohlberga, co to jest lęk i rodzaje lęku, 4 typy osobowosci wg Hipokratesa, metafora maszyny
20:21:01
gr A: definicja osobowości i cechy, autonomia, poziom przedkonwencjonalny Kohlberga, teoria Maslowa, rozwój emocji u dzieci i czynniki wywołujace emocje, psychoanalityczna koncepcja rozwoju moralnego freuda

Wth? (What the hell? ) Mógłbyś sprecyzować? BO troche to niejasne o ile wiem nad naszym postępem pracowała cała rzesza naukowców. A nawet jeśli humaniści to co z tego? Umysł humanisty od matematyka chyba niewiele sie różni.


Chodzi mi o archetypy tudzież np. kompleks Edypa, które to opisano dopiero za Freuda, a znano już w mitologii. Na przykład.

[qupte]"A co do etyki - najwyższym stadium rozwoju moralnego jest Orientacja uniwersalnych zasad sumienia (w/g Kohlberga). Znaczna część ludzi tego stadium nawet nie widzi z daleka Smile"

I znowu przeświadczenie o własnej "zajebistości". Za mało wierzysz w ludzi Kwiatosz. A pozatym to chyba mówi za tym że nie potrzeba Boga bo o ile dobrze sie wykształcimy będziemy w stanie stworzyć własne uniwersalne, lepsze (nie nie zakute w ramy) zasady[/quote]

Ja wcale nie uważam że jestem na tym stadium, a wiara ta wynika z badań psychologicznych a nie z przekonań.
Uogolniasz offthe. Dobra, moze to wygladac dziwnie, poniewaz sam jestem 15 latkiem, ale niektorzy 40 latkowie tez nie sa wystarczajaco dorosli. To nie zalezy od wieku, ale od indywidualnego rozwoju psychicznego. Poczytaj Kohlberga albo Piageta. Oni chcieli znalezc stadia moralnego rozwoju sortujac je wiekowo, ale nie dalo sie tego zrobic. Ludzie w tym samym wieku sa na roznych stadiach rozwoju, tyle ode mnie
.... w swiecie i u pojedynczego czlowieka....

Ciekawym Waszych opinii w temacie teorii rozwoju moralnego Kohlberga.

Zapodaję za Wikipedią:

Lawrence Kohlberg stworzył klasyfikację poziomów ludzkiego rozwoju moralnego. Wyróżnia on około sześciu kolejno następujących stadiów. Człowiek zaczyna swój rozwój od pierwszego stadium. Na ogół zatrzymuje się w rozwoju w okolicach trzeciego lub czwartego.

1. Posłuszeństwo i kara - w tym stadium ludzie postępują moralnie, wyłącznie z powodu strachu przed karą.
2. Instrumentalizm - człowiek postępuje moralnie, gdyż widzi, że leży to w jego interesie.
3. Szukanie aprobaty - człowiek postępuje moralnie, gdyż jest za to nagradzany przez innych ("dobry chłopczyk").
4. Zgodność z prawem - człowiek postępuje moralnie, gdyż popiera istnienie prawa, które nakłada odpowiednie normy.
5. Kontrakt społeczny - człowiek postępuje moralnie, gdyż widzi, iż dane normy są korzystne dla społeczeństwa.
6. Uniwersalne sumienie - człowiek ma świadomość uniwersalnych zasad moralnych, w których istnienie wierzył Kohlberg.
Jak wiemy Hitler pokładał głównie nadzieję w młodych ludziach. Młody człowiek od samego początku poddawany odpowiedniemu szkoleniu z łatwością może być ukształtowany na fanatyka ślepo wierzącego w to, czego go nauczano.
Pan Kohlberg – psycholog zajmujący się rozwojem moralnym człowieka wyróżnił poszczególne etapy tego rozwoju:
1. Moralność przedkonwencjonalna
- moralność unikania kary
- moralność własnego interesu
2. Morlaność konwencjonalna
- moralność harmonii interpersonalnej – podmiot uzasadnia sądy z punktu widzenia przewidywanego braku aprobaty ze strony osób pozostających z nim w bliskich kontaktach i na podstawie wyobrażeń o znaczących i tzw. „mniej znaczących” osobach.
- Moralność prawa i porządku – uzasadnienie sądów uznawanych przez autorytet, normy społeczne i role społeczne.
3. Morlaność pokonwencjonalna
- moralność umowy społecznej – sądu z punktu widzenia ogólnych norm, które są uznane przez ogół członków danej społeczności przy uwzględnianiu własnych wartości osobistych.
- Moralność uniwersalnych norm etycznych – ustalone i przyswojone przez siebie normy etyczne.
Po zapoznaniu się z wyróżnionymi przez Kohlberga stadiami zauważamy, że żaden członek Hitlejugend czy BDM nie miał szans na wzniesienie się na trzecie stadium. Chłopcy jak i dziewczęta wspinali się co najwyżej na drugie stadium. Autorytet, ślepe posłuszeństwo, słuchanie się osób znaczących i wciąż pobrzmiewająca moralność unikania kary – boję się zakwestionować decyzji mojego przełożonego, bo gdy to zrobię spotka mnie kara.
Do tego wszystkiego pragnę wspomnieć o ogromnej potrzebie autorytetu młodego człowieka, dzieci w wieku lat siedmiu wpatrują się w swoją nauczycielkę niemal jak w boginię. Z czasem jednak się to zmienia i młody człowiek uczy się krytycyzmu. Tu nie ma szans na takie nauki, wszystko co indywidualne jest złe...
Młodzi ludzie wychowywani w taki sposób całkowicie angażują się w to co robią. Uczy się ich jedynie słusznej wizji świata i nie ma miejsca na myślenie. Są zafascynowani swoim przywódcom i własną rolą.
To zdanie to kwintesencja autorytaryzmu czy totalitaryzmu: partia i jej "organy przymusu" mają "wskazywać jednostce miejsce w szyku".

i co więcej pokazują ją jedynie z pozytywnej strony... Młodego człowieka napawa duma z przynalezności do wielkiego ruchu. Całkowicie identyfikuje się ze swoją rolą.
" W wieku około 14 lat następuje przejście od logicznego absolutyzmu do logicznego relatywizmu, taki z tego wniosek, że pan się zatrzymał w rozwoju w takim właśnie wieku. "

A może w pewnym wieku lub przy pewnym doświadczeniu przechodzi sie na jeszcze wyzszy poziom którego ty jak narazie nie zauwazasz?

Taaa jasne kiedyś ludzie przez nie wiadomo ile lat wierzyli że piorun to broń bogów i dlatego Franklin powinien raczej powiedzieć przez tyle lat ludzie tak uważali to musi być słuszne, elektryczność to bzdura Razz . Właściwie to ludzie wierzyli w Ra PRZYNAJMNIEJ z 1000 lat dłużej niż chrześcijanie to nas powinno przekonać do zmiany wyzniania



No właśnie wszyscy tacy uchachani postępem, a tu się okazuje, że od zwierząt to jeszcze nawet na krok nie odeszliśmy. Ale anyway - chodzi o to, że zjawiska fizyczne to trochę co innego niż kwestie duchowe. Mistycyzm np nie poddaje się naukowej weryfikacji, tak samo jak fakt znaczenia tradycji i obrzędów. Wszystko fajnie, wierzyli w bzdury, a się okazuje, że w momencie skończenia się np męskich wzorców mamy kryzys męskości jako takiej. Być może nauka przekroczy kiedyś swoją tępotę i wytłumaczy rzeczowo znaczenie takich właśnie rzeczy, ale na razie poległa w tym aspekcie koncertowo.

A swoją drogą - skoro nauka taka potężna, to dlaczego zwykłe dojście do zjawisk opisanych w mitach zajęło jej to parę tysięcy lat? I tego nie dokonał żaden naukowiec nauk ścisłych, tylko humanista. Nauka na polu duchowym leży i kwiczy, i to już wiadomo od dawna. I długo po nas tez będzie to wiadomo.

A co do etyki - najwyższym stadium rozwoju moralnego jest Orientacja uniwersalnych zasad sumienia (w/g Kohlberga). Znaczna część ludzi tego stadium nawet nie widzi z daleka

Natomiast jeśli chodzi o meritum. Etyka w narracyjnych grach fabularnych - aby pożenić w takim ujęciu ludologiczne badania z refleksją filozoficzną można by na przykład zbadać explicite wpisane w różne mechaniki gry systemy etyczne (wydaje mi się, że są to głównie etyki deontyczne) i następnie spróbować je zestawić z "realnymi" etykami deontycznymi.



...być może zastanawiając się przy okazji nad tym, dlaczego właśnie tego typu etyki występują w grze/zabawie – a nie inne (np. hedonistyczne, utylitarne, personalistyczne – ale jeśli plotę bzdury, proszę o poprawienie).

Przy okazji: czy etyka deontyczna to taka, w której powinności moralne wyznacza posłuszeństwo autorytetowi (wewnętrznemu lub zewnętrznemu)?

Bibliograficznie np. (podaję informacje z psychologii, nie jestem pewien, na ile będą przydatne, ale chyba warto przynajmniej przejrzeć):

- psychologia moralności

- rozwój moralny (tu klasykiem jest Kohlberg, jego koncepcja została opisana np. w książce Hanny Mamzer "Wielokulturowość w podróży"):

+ optymistycznie: tekst Diany Krysińskiej opubl. w 2007 roku, adres tu:
http://ptbg.org.pl/czytaj_aktualnosc.php?id=8

+ nieco mniej optymistycznie: prace Pawła Drążka (niestety niepublikowane, ale być może autor zgodziłby się udzielić jakichś informacji na ich temat) pod kierunkiem p. prof. Wandy Zagórskiej

- agresja u graczy:

+ Chmielnicka-Kuter, E (2004a). Gry fabularne w badaniach psychologicznych. Polskie Forum Psychologiczne, 9(2), 124-138.

+ praca magisterska Karola Leńca w Instytucie Psychologii UAM np. agresji u graczy RPG (w razie potrzeby mogę spróbować skontaktować Kolegę z autorem dysertacji)
To ja dorzucę swoje trzy grosze...

1) bardzo mi się podobała wypowiedź, że kara dla dziecka nie może być odreagowaniem gniewu, zdenerwowania, smutku, czy jakiejkolwiek innej emocji rodziców. Kara nie ma uspokoić rodzica tylko nauczyć czegoś dziecko.

2) wszystkim proponuję poczytać o rozwoju moralności Piaget'a i Kohlberga (literatura psychologiczna, może nie najprostsza, ale myślę, że przydałoby się, żeby rodzice i wychowawcy co nie co o tym wiedzieli). Jest tam między innymi o tym, w jaki sposób dziecko w różnym wieku pojmuje sprawiedliwość. Dzięki temu karę można dostosować do wieku dziecka, tak żeby była skuteczna i zrozumiała dla dziecka, odbierana przez nie jako sprawiedliwa.

3) Proponuję również wszystkim zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie: czego uczę dziecko bijąc je? - cóż klaps to jest uderzenie i myślę, że warto zdać sobie z tego sprawę. Drugie pytanie: Kiedy i dlaczego biję?
Moim zdaniem uderza sie dziecko wtedy gdy:
a) chcę odreagować swoje emocje - o tym pisałam wyżej
b) nie potrafię, nie chce mi się, wytłumaczyć czegoś dziecku.
Czyli problem mam ja - rodzic, a nie to dziecko, które uderzam.
A czego uczę?
Tego, że zawsze ostatecznym argumentem jest siła. (Jest nawet takie fajne powiedzonko: zamiast siły argumentu jest argument siły.) A jakie ma to konsekwencje: dziecko kiedy samo nie będzie sobie potrafiło poradzić w sporze, kiedy zabraknie mu już argumentów, albo coś nie będzie szło po jego myśli będzie bić innych. Kiedyś również ja - w sensie rodzic mogę dostać. Bo kiedy dziecko ma 4 lata to ja mam przewagę, ale kiedy mój syn będzie miał 17 lat to on będzie silniejszy. Jak to się skończy?

4) Co do wypowiedzi:
Może napiszę coś o moralności z psychologicznego punktu widzenia (choć nie wiem czy to do końca będzie na temat
Otóż psychologowie, szczególnie tacy zajmujący się psychlogią rozwojową już od dawna zajmują się tym zagadanieniem. Udało im się nawet stworzyć klasyfikację poziomów ludzkiego rozwoju moralnego. Co to oznacza. Otóż stwierdzili, iż różnym wieku ludzie inaczej "interpretują" i klasyfikują zachowania jako moralne bądź nie.
Znane jest takie ciekawe doświadczenie, które przeprowadził Kohlberg - tzw. dylematy Heinza.
Otóż żona Heinza była śmiertelnie chora - miała nowotwór. Lekarze stwierdzili, że istnieje jeszcze szansa uratowania jej życia. A mianowicie trzeba było podać jej lek, niedawno "wynaleziony" przez aptekarza, który mieszkał w tym samym miasteczku co Heinz. Aptekarz zakupił rad potrzebny do produkcji leku za 200 USD, zażądał jednak 2.000 USD od Heinza. Ponieważ nie miał on tych pieniędzy próbował zgromadzić potrzebne środki finansowe od znajomych i rodziny. Udało mu się zebrać 1.000 USD, ale aptekarz nie chciał ustąpić - miał zamiar zarobić na tym leku.
W związku z tym Heinz włamał się w nocy do apteki i ukradł lek potrzebny dla żony.
Pytanie, czy Heinz miał prawo się włamać i ukraść lek ? Czy powinien zostać ukarany? A może ratowanie życia żony usprawiedliwia ten czyn? Ale z drugiej strony kradzież to kradzież, pozbawił kogoś własności.

Jak sądzicie ? ??

Historię tę przedstawiono grupie 72 chłopców w 3 grupach wiekowych; dzieci pochodziły z różnych grup społecznych.
Odpowiedzi były odmienne, w zależności od grupy wiekowej; na tej bazie stworzono model 6 stadiów rozwoju moralnego człowieka ....
a oto zagadnienia...;/ powiedzial ze mamy sie nie przejmowac ze jest az tyle pytan bedzie ok 35 ;/ pogieło go;/

Zagadnienia zaliczeniowe z wprowadzenia do psychologii 2009

1. Psychologia jako nauka o zachowaniu
2. Główne kierunki współczesnej psychologii i kontrowersje związane z tym podziałem
3. Główne działy psychologii stosowanej
4. Tendencyjność w badaniach psychologicznych
5. Metoda naukowa: opis – wyjaśnianie – przewidywanie
6. Miary występujące w pomiarach psychologicznych
7. Metoda korelacyjna i pojęcie współczynnika korelacji
8. Metoda eksperymentalna i cechy prawidłowo prowadzonego eksperymentu
9. Podstawowe problemy etyczne w badaniach psychologicznych
10. Próg absolutny i próg różnicy; teoria detekcji sygnałów
11. Zasady / procesy organizacji percepcyjnej
12. Filtr uwagi: teorie wczesnej i późnej selekcji bodźców
13. Oddolne i odgórne procesy identyfikacji / rozpoznawania bodźców
14. Emocje podstawowe
15. Cztery koncepcje emocji
16. Funkcje komunikacji niewerbalnej
17. Pojęcia dobrostanu psychicznego i szczęścia oraz ich wyznaczniki
18. Agresja wroga i instrumentalna
19. Podstawowe stadia rozwojowe od okresu dorastania
20. Koncepcja rozwojowa Erika Eriksona: stadia, kryzysy i cnoty
21. Zadania rozwojowe w okresie dorastania
22. Zadania rozwojowe w okresie wczesnej dorosłości
23. Stadia rozwoju moralnego według L. Kohlberga
24. Trafność, rzetelność, standaryzacja i adaptacja kulturowa w pomiarze psychologicznym
25. Pierwsze testy inteligencji; ewolucja pojęcia ilorazu inteligencji
26. Wpływ genów i środowiska na inteligencję
27. Podstawowe współcześnie stosowane testy inteligencji (WAIS, Raven, APIS)
28. Obiektywne i projekcyjne metody badania osobowości
29. Konformizm informacyjny i normatywny; eksperyment S. Ascha
30. Facylitacja społeczna i próżniactwo społeczne
31. Wpływ autorytetu na zachowanie; eksperyment S. Milgrama
32. Style przywództwa w grupie
33. Przesłanki zachowań pomocnych
34. Samospełniające się proroctwo; teoria autopercepcji; zasada współzmienności
35. Teoria dysonansu poznawczego Leona Festingera
36. Podstawowy błąd atrybucji
37. Powstawanie uprzedzeń i stereotypów
38. Wyznaczniki atrakcyjności interpersonalnej
39. Stadia rozwoju psychoseksualnego według S. Freuda
40. Mechanizmy obronne ego
41. Założenia teorii relacji z obiektem
42. Pojęcie i znaczenie rozszczepienia
43. Warunkowanie klasyczne
44. Warunkowanie instrumentalne, wzmocnienia pozytywne i negatywne
45. Uczenie się zgodnie z rozkładem; generalizacja i różnicowanie bodźców
46. Społeczne uczenie się (Albert Bandura)
47. Lokalizacja kontroli (Julian Rotter); optymistyczny i pesymistyczny styl wyjaśniania (Martin Seligman)
48. Pojęcia, sądy, schematy poznawcze
49. Rozumowanie dedukcyjne, indukcyjne i dialektyczne; myślenie konwergencyjnie i dywergencyjne
50. Stadia rozwoju rozumowania według Jeana Piageta
51. Tendencyjność poznawcza – rodzaje błędów
52. Amnezja dziecięca i następcza
53. Kodowanie, przechowywanie i odtwarzanie
54. Model trzech magazynów pamięci; rodzaje danych przechowywanych w pamięci długotrwałej
55. Przyczyny zapominania informacji
56. Zarzuty wobec kierunku humanistycznego w psychologii
57. Wskaźniki patologii (Rosenhan i Seligman)
58. Podstawowe klasyfikacje problemów i zaburzeń psychicznych (DSM i ICD)
59. Schizofrenia i jej typy oraz podstawowe objawy
60. Zaburzenia afektywne jedno- i dwubiegunowe
61. Zaburzenia nerwicowe (lękowe)
62. Zaburzenia dysocjacyjne, zaburzenia osobowości
63. Podstawowe modele terapeutyczne
64. Problem skuteczności psychoterapii
ZAGADNIENIA EGZAMINACYJNE
PSYCHOLOGIA ROZWOJU CZŁOWIEKA

* Początki psychologii rozwojowej: badania nad rozwojem dziecka i badania nad rozwojem człowieka w ciągu życia
* Pojęcie rozwoju: dwa znaczenia pojęcia rozwój (wzrost i zmiana), poszukiwanie specyficznie psychologicznego znaczenia pojęcia rozwoju jako procesu zmian wielowymiarowych i wielokierunkowych (Baltes)
* Problem natury zmian rozwojowych: pojęcie zmiany rozwojowej, rodzaje zmian rozwojowych; ilość-jakość, ciągłość-skokowość, elementarność-globalność itp. zmian rozwojowych
* Przedmiot badań psychologii rozwojowej: w psychologii rozwoju dzieci i młodzieży oraz psychologii rozwoju człowieka
* Zadania psychologii rozwoju człowieka
* Ogólny Model Rozwoju
* Działy psychologii rozwojowej: zadania filogenetycznej, antropogenetycznej i ontogenetycznej psychologii rozwojowej
* Modele przebiegu zmian rozwojowych (charakterystyka modelu, pojmowanie w nim rozwoju, przykłady teorii): modele zmian fazowych, cyklicznych, sekwencyjnych, liniowych, wielokierunkowych

Ogólna charakterystyka zmian rozwojowych od poczęcia do śmierci: przesłanki podważające poprawność klasycznego „modelu rozwoju i starzenia się” człowieka jako uniwersalnego procesu zmian od wzrostu i integrowania się funkcji we wczesnych fazach życia do ubytków i rozpadu w okresie starzenia się

1. Podstawowe osiągnięcia rozwojowe w poszczególnych okresach rozwoju człowieka: rozwój senso-motoryczny, rozwój poznawczy, rozwój emocjonalno-motywacyjny i społeczno-moralny
2. Mechanizmy powstawania zmian rozwojowych: rola dziedziczenia i środowiska oraz dojrzewania i uczenia się; modele mechanistyczne, organizmiczne i kontekstualne
3. Przesłanki znaczącego wpływu stymulacji środowiskowej na kształtowanie się zachowań zwierząt (niezależność wpływu środowiska od zaawansowania ewolucyjnego organizmów)
4. Wpływ kultury na osobowość człowieka: badania antropologiczne; porównanie rozwoju dzieci ludzkich i małp
5. Wpływ wczesnych doświadczeń na rozwój psychomotoryczny (efekty treningu czynności ontogenetycznych i filogenetycznych)
6. Wpływ wczesnych doświadczeń na rozwój społeczno-emocjonalny (znaczenie kontaktu emocjonalnego dziecko-dorosły, adopcja, uczęszczanie do przedszkola)
7. Wpływ wczesnych doświadczeń na rozwój intelektualny: środowisko rodzinne, edukacja
8. Wybrane teorie rozwoju poznawczego dziecka (Piaget, Wygotski, Bruner)
9. Wybrane koncepcje rozwoju umysłowego w dorosłości: koncepcje rozwoju myślenia postformalnego i hipoteza „piątego stadium”, koncepcje rozwoju mądrości człowieka
10. Wybrane teorie rozwoju społeczno-moralnego: w psychoanalizie, teorii uczenia się, oraz w podejściu poznawczo-rozwojowym Piageta i Kohlberga
11. Plany badań rozwojowych (ich charakterystyka i ocena): poprzeczne, podłużne, ukośne, sekwencyjne
12. Błędy pomiaru przy zastosowaniu klasycznych planów badawczych (Schaie)
13. Metody badania rozwoju psychicznego: wybrane psychometryczne sposoby pomiaru (testy rozwojowe, skale szacunkowe itd.), kliniczne sposoby badania (rozmowa, wywiad, obserwacja), eksperymentalne sposoby pomiaru.

Literatura podstawowa:

Harwas-Napierała, B. i Trempała, J. (red.) (2000). Psychologia rozwoju człowieka, tom 2. Warszawa: PWN.
Harwas-Napierała, B. i Trempała, J. (red.) (2002). Psychologia rozwoju człowieka, tom 3. Warszawa: PWN.
Przetacznik-Gierowska, M. i Tyszkowa, M. (1999). Psychologia rozwoju człowieka, tom 1.: Zagadnienia ogólne. Warszawa: PWN.
Strelau, J. (red.). Psychologia (tom 1, ss. 227-332). Gdańsk: GWP
Turner, J.S i Helms, D.B. (1999). Rozwój człowieka. Warszawa: WSiP
Vasta, R., Haith, M.M. I Miller, S.A. (1995). Psychologia dziecka. Warszawa: WSiP.

Zakres wymagań egzaminacyjnych: Egzamin obejmuje zakres wiedzy ujętej w programie wykładu oraz ćwiczeń
No to jedziemy z tymi pytaniami (bede pisac tylko odp. bo nie chce mi sie przepisywac calych pytan)
1. ewolucjonizm
2. (tego nie mam a wczesniej nie zauwazylam :-/ )
3.człowiek
4 fizjonomia
5. zdrowie
6. aktywność
7. biologiczna, społeczna, psychiczna
8. bierność
9. rozwój
10. okres rzwoju
11. zmiana rozwojowa
16. stadium zygoty
17. stadium embrionane
18. stadium płodowe
19. s. niemowlęce
20. s. poniemowlęce
21. s. malucha
22. s. młodszaka
23. s. średniaka
24. s. starszaka
26. s. wczesnej młodzieńczości
27. s. średniej młodzieńczości
28. s. późnej młodzieńczości
29. wiek starszy
30. w. stary
31. w. starczy
32. etap śródmaciczny
33. e. postnatalny
34. e. równowagi
35. starość
36. soma
37. rozwój cefalokaudalny
38. rozwój proksymodystalny
39. psycholingwistyka
40. uczucia (?)
41. rozwój uczuciowy
42. Stanisław Gerstman
43. wzmożona emocjonalność (?)
51. moralność
52. moralizm
55. L. Kohlberg
56. etap przedkonwencjonalny
57. e. moralności konwencjonalnej
58. e. moralności postkonwencjonalnej
66. zaufanie - nieuność
67. autonomii - wstydu, zwątpienia
68. inicjatywy - poczucia winy
69. pracowitości - poczucia niższości
70. tożsamości - przemieszania ról
71. intymności - izolacji
72. twórczości - stagnacji
73. poczucia spełnienia - rozpaczy
74. K. Czarnecki
79. zaburzenie
80. wady rozwojowe, poważne wahania tempa i rytmu procesu rozwoju dzieci i młodzieży
81. badanie
84. badania opisowe
85. b. korelacyjne
86. b. eksperymentalne
87. b. modelowe
88. b. monograficzne
89. b. diagnostyczne
90. b. kulturowe
91. b. prównawcze
92. b. podłużne
93. b. poprzeczne
94. b. biegu życia
96. obserwacja naukowa
97. o. psychlgiczna
98. eksperyment
100. test
101. badania testowe
102. autobiografia
103. metoda autobiograficzna (?)
104. wywiad
105. badania ankietwe
106. metoda kwestionariuszy
107. b. socjometryczne
108. metoda introspekcyjna
109. statystyka
113.patlogia
114. agresja
115. rywalizacja
116. komformizm
117. patologia społeczna
118. zachowania lękow
119. manipulacja
120. empatia
121. komuniktywność
122. altruizm
123. fanatyzm
124. alkoholizm
125. nikotynizm
126. narkomania
127. bezrobotni
128. bezdomni
129. nieprzemakalni
130. beznadziejni
131. okres sensomotoryczny
132. o. przedoperacyjny
133. o. operacji konkretnych
134. o. myślenia formalneg
135. stadium dominacji myślenia koncepcyjnego
136. s. dominacji myślenia decyzyjnego
137. s. dominacji myślenia twórczego
138. s. dominacji myślenia zachowawczego
142. stadium przedsłowne (0-1)
143. s. słowne (1-3)
144. s. mowy uspołecznionej (3-10/12)
145. s. mowy operacyjnej (10/12-19)
146. s. mowy specjalistycznej (20 - 25/26)
147. s. mowy profesjonalnej (25/26 - 55/60)
148. s. mowy wspmnieniowej (po 60)
149. faza oralna
150. f. analna
151. f. falliczna
152. f. genitalna
153. stadium obojętności erotycznej dzieci okresu wczesnego dzieciństwa
154. s. proerotycznych zainteresowań dzieci wieku przedszkolnego
155. s. ertycznych zainteresowań młodzieży okresu dojrzewania i dorastania
156. s. ertycznej aktywności w okresie młodzieńczym
157. s. świadomej i odpowiedzialnej erotyczności w okresie pełnej dorosłości
158. s. stopniowego spadku erotyczności w okresie starzenia się
159. s. zanikania erotyczności w okresie późnej i głębokiej starości
163. okres preorientacji zawodowej dzieci
164. o. orientacji zawodowej młodzieży
165. o. szkolnego uczenia się zawodu
166. o. kwalifikacji pracy zawodowej dorosłych
167. o. reminesencji i refleksji społeczno-zawdowej emerytów
168. rozwój zainteresowań i zamiłowań zawodowych
169. ujawnienie się zdolności i uzdolnień kierunkowych
170. rozwój i dojrzewanie motywacji wyboru dziedziny i zawodu
171. rozwój i dojrzewanie decyzji wyboru dziedziny i zawodu

To jest pierwsza część ze sporymi lukami
Odpowiedzi oznaczone ---> (?) najlepiej sprawdzić bo ich nie jestem pewna a nie chce mi sie szukać
"Otóż wyobraź sobie, że księża doradzający bitym żonom podejście worka treningowego "rób mi co chcesz, wybaczam ci", bynajmniej nie robią tego w zgodzie z tym co głosi chrześcijaństwo, mimo że tak może to przy pobieżnym spojrzeniu wyglądać."

A więc w zgodzie z chrześcijaństwem jest bicie, walka obronna? Ta kobieta powinna co zrobić? Bo do końca nie wiem, rozwieść sie (o ile wiem wymaga to jakiś podpisów od biskupa czy jakoś wysoko postawionej eminencji - co może byc bardzo trudne), próbować sie bronic? Nie jestem pewien czy o to ci chodziło. Ale czy Jezus nie polecił Piotrowi który chciał go bronić mieczem zaprzestanie tego i czy nie mówił kochajcie swoich wrogów? Taka filozofia to strzał w 10 jesli Bóg istnieje a co jesli nie? Ta również jak widzimy niezbyt dobrze sie ją wdraża ponieważ wiele morderców, złodziei, żołnierzy (czyli właściwie profesjonalnych zabójców) jest wierzącymi chrześcijanami i jakoś wiele sobie z tego nie robią

Poza tym dlaczego uważasz że etyka Chrześcijańska jest lepsza od Buddyjskiej (czy to nie dowód pychy i pewnego zamknięcia na inne wzorce)? Dowodem na "lepszejszość" Buddy może być to że etyka Buddyjska jest skuteczna i w rzeczywistości wdrażany jest zawarty w niej brak przemocy natomiast w Chrześcijaństwie przyzwala sie na walka i zabijanie "w obronie". Co robią Tybetańczycy wygnani ze swej ojczyzny? Próbuje zwrócić uwage świata na reżim Chin ale nie stworzyli ANI JEDNEJ bojówki, która walczyłaby militarnie. "Chrześcijańscy" Polacy juz dawno zaczęliby organizować armie i zabijac.

Jeśli jakaś religia zakłada to ową miłość trzeba umieć ją wdrożyć a Katolikom jakoś to sie nie do końca udaje...

"No właśnie wszyscy tacy uchachani postępem, a tu się okazuje, że od zwierząt to jeszcze nawet na krok nie odeszliśmy."

To chyba przemawia za tym że religia może być echem takich "zwierzęcych" czasów, naszej niewiedzy itp.

"A swoją drogą - skoro nauka taka potężna, to dlaczego zwykłe dojście do zjawisk opisanych w mitach zajęło jej to parę tysięcy lat? I tego nie dokonał żaden naukowiec nauk ścisłych, tylko humanista."

Wth? (What the hell? ) Mógłbyś sprecyzować? BO troche to niejasne o ile wiem nad naszym postępem pracowała cała rzesza naukowców. A nawet jeśli humaniści to co z tego? Umysł humanisty od matematyka chyba niewiele sie różni.

"Nauka na polu duchowym leży i kwiczy, i to już wiadomo od dawna. I długo po nas tez będzie to wiadomo. "

Nauka nic do powiedzenia na polu duchowym nie ma, tak samo jak pole duchowe nie powinno oddziaływać na naukę. Specjaliści mogą nam powiedzieć o psychologii lub o tym co można zmierzyć i zbadać jak funcjonuje to co możemy sprawdzić (mózg, grawitacja). Natomiast nasz aspekt duchowy polega na tym w co wierzymy i w rzeczach niewytłumaczalnych. Nauka raczej nie jest w stanie potwierdzić lub zanegować Boga o ile mocno ktos w niego wierzy ale możemy poszukać przykładów w których Bóg nie reaguje lub reaguje (cuda). Wszystko trzeba sprawdzić, także cuda dopóki ich na własnej skórze nie sprawdze nic dla mnie nie znaczą. To przecierz może być podobna sprawa jak z UFO - zbiorowe halucynacje, ludzie którzy nie istnieją, plotki lub wynajęci specjaliści, zaawasowane technika, mozliwości jest krocie

Co do rzeczy w których bóg nie reagował to:
"I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie".

Oczywiście chodzi o Piotra czyli Papieża i jak to sie ma do Krucjat która zawiązał Papież? Czy Aniołki biły dusze saracenów?

"A co do etyki - najwyższym stadium rozwoju moralnego jest Orientacja uniwersalnych zasad sumienia (w/g Kohlberga). Znaczna część ludzi tego stadium nawet nie widzi z daleka Smile"

I znowu przeświadczenie o własnej "zajebistości". Za mało wierzysz w ludzi Kwiatosz. A pozatym to chyba mówi za tym że nie potrzeba Boga bo o ile dobrze sie wykształcimy będziemy w stanie stworzyć własne uniwersalne, lepsze (nie nie zakute w ramy) zasady
1 Nazwa przedmiotu Psychologia edukacji
2 Nazwa jednostki prowadzącej przedmiot Instytut Spraw Publicznych
3 Kod przedmiotu
4 Język przedmiotu polski
5 Określenie grupy treści kształcenia, w ramach której przedmiot jest realizowany specjalnościowy
6 Typ przedmiotu fakultatywny
7 Rok studiów/semestr, na którym dany przedmiot jest oferowany rok II semestr II
8 Imię i nazwisko osoby (osób) prowadzącej przedmiot dr Jan Łuczyński
9 Imię i nazwisko osoby (osób) egzaminującej bądź udzielającej zaliczenia dr Jan Łuczyński
10 Formuła przedmiotu (forma zajęć dydaktycznych) wykład konwersatoryjny
11 Określenie przedmiotów wprowadzających wraz z wymaganiami wstępnymi (tzw. sekwencyjny system zajęć i egzaminów) brak
12 Liczba godzin zajęć dydaktycznych, z wyszczególnieniem na wykładów, ćwiczeń, laboratoria, seminaria, itp. realizowanych w systemie studiów stacjonarnych i niestacjonarnych 30 godz.
13 Liczba punktów ECTS przypisana przedmiotowi 3
14 Wskazanie, czy przedmiot stanowi podstawę obliczenia średniej ważonej
15 Określenie liczby punktów ECTS stanowiących podstawę obliczenia średniej ważonej, w przypadku, gdy punkty ECTS przyznawane są dla jednej lub kilku form zajęć dydaktycznych w ramach tego samego przedmiotu 3
16 Założenia i cele przedmiotu dostarczenie podstawowej wiedzy z zakresu psychologii rozwojowej i edukacyjnej oraz sposobów wykorzystania jej w rozwiązywaniu problemów z zakresu zarządzania w oświacie
17 Metody dydaktyczne wykład i konwersatorium
18 Forma i warunki zaliczenia przedmiotu, w tym zasady dopuszczenia do egzaminu, zaliczenia z przedmiotu, a także forma i warunki zaliczenia poszczególnych form zajęć wchodzących w zakres danego przedmiotu zaliczenie na ocenę na podstawie testu wiadomości
19 Treści merytoryczne przedmiotu oraz sposób ich realizacji 1. Szkoła środowiskiem rozwoju ucznia
2. Rozwój indywidualny w cyklu życia
3. Proces edukacyjny a rozwój
4. Ideologie edukacji
5. Szkoła miejscem rozwoju społecznego
6. Szkoła miejscem rozwoju intelektualnego
7. Szkoła miejscem rozwoju emocjonalnego
8. Kształtowanie się osobowości a realizacja celów
9. Zadania szkoły we wspomaganiu rozwoju uczniów
10. Dobre wychowanie a rola szkoły w prewencji i profilaktyce społecznej
11. Klimat moralny szkoły
12. Budowanie właściwych relacji w zespole szkolnym
13. Doskonalenie zawodowe jako źródło rozwoju indywidualnego
14. Autonomia rozwoju a autonomia edukacji

20 Wykaz literatury podstawowej i uzupełniającej, obowiązującej do zaliczenia danego przedmiotu.
Literatura podstawowa:
Fontana, D. (1998). Psychologia dla nauczycieli. Poznań: Zysk i S-ka, Wydawnictwo.
Literatura uzupełniająca:
Birtch, A. (2007). Psychologia rozwojowa w zarysie. (Wydanie nowe). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Kohlberg, L., Meyer, A. (1993). Rozwój jako cel edukacji, [w]: Z. Kwieciński, L. Witkowski (red.). Spory o edukację. Warszawa: IB
Kozielecki, J.( 2000) Koncepcje psycholo-giczne człowieka. Warszawa: Wy-dawnictwo Akademickie „Żak”.
LUDZIE WY SIĘ SŁYSZYCIE (CZYTACIE)???????
Jestem zbulwersowana tymi wypowiedziami, które tutaj czytam!!!!!!!!!
Zacznę od początku. Nie jestem w Oazie, jednak myślałam, że ludzie z Oazy to są normalnie myślący chrześcijanie. Może teraz kogoś uraziłam - przepraszam, jednak myślenie jakie w tym temacie przedstawiacie, według mnie, nie jest godne chrześcijanina - naśladowcy Chrystusa - naszego Pana.
Czy naprawdę osoba, która mnie napadnie, bez powodu z mojej strony, może nawet chce mnie zabić nie zasługuje na miłość??? Czego nas uczył Chrystus??? Chyba nie tego!!! Wiem naśladowanie Go jest bardzo trudne, ale..., chyba się do tego zobowiązujemy, bo jeśli Wy nie to chyba pomyliłam adres. Całe szczęście, że po długich debatach padło stwierdzenie, że nie potępiacie (piszę w trzeciej osobie, bo na 100% nie jestem pewna czy mogę się z Wami identyfikować) człowieka ale złe czyny.
Moja opinia jest taka: mamy kochać wszystkich tak samo, a przede wszystkim tych którzy krzywdzą, są źli. To oni potrzebują naszej miłości. Podam tutaj taki przykład, czy jako małe dzieci nie zdarzyło Wam się zrobić coś bardzo złego na czym przyłapali Was rodzice, może bezpośrednio ich skrzywdziliście, oberwaliście klapsa, nakrzyczeli na Was. Później już myśleliście, że mama nie da Wam kolacji, nie będzie chciała się do Was odzywać a tu zaskoczenie, może jeszcze trochę była zła ale było wszystko ok. Mama mnie kocha, przychodzi myśl, dlaczego(!) skoro ją skrzywdziłam? Gdyby rodzice nie kochali nie bylibyśmy w stanie nikogo pokochać. Miłość bliźniego rozpoczyna się najpierw od miłości najbliższych. Treścią tego tematu była miłość ludzi nam obcych, czy wręcz tych którzy nas skrzywdzili. Aby kochać tych ostatnich należy rozpocząć od miłości rodziców i powoli doskonalić się w miłości. Od razu nie będziemy zdolni do miłości na wzór Chrystusa, ale zawsze ten ideał miłości musimy mieć przed sobą i dążyć do niego. Nawet nie do miłości Szczepana czy innych świętych ale do tej Najwyższej Chrystusowej. Jest to bardzo trudne ale to dzięki takiej postawie się uświęcamy.
Kohlberg (nie wiem czy znany w Oazie ) opracował stadia rozwoju moralnego i są one następujące:
Poziom I - Przedkonwencjonalny ----- Wiek przedszkolny i młodszy wiek szkolny
Stadium 1
Kary i posłuszeństwa ----- Dziecko kocha rodziców dopóki się ich boi. "Kocham Ciebie, bo się Cię boję"
Stadium 2
Relatywizmu instrumentalnego ----- "Kocham Ciebie, ale tylko wtedy gdy Ty kochasz mnie"

Poziom II - Konwencjonalny ----- Orientacyjny wiek 13-16 lat
Stadium 3
"Dobrego chłopca/dziewczyny" ----- "Kocham Ciebie, bo chcę być dobry"
Stadium 4
Prawa i porządku ----- "Kocham Ciebie, bo tak mnie nauczono"

Poziom III - Postkonwencjonalny albo zasad moralnych ----- Orientacyjny wiek 16-20 lat
Stadium 5
Umowy społecznej i legalizmu ----- "Kocham Ciebie i zgadzam się na wiele, choć stawiam pewne warunki" (Jak ich nie spełnisz to będzie źle)
Stadium 6
Uniwersalnych zasad sumienia ----- "Kocham Ciebie i w tej relacji miłości uczę się Ciebie i siebie i odnajduję nasze człowieczeństwo"
Stadium 7
AGAPE ----- "Kocham Ciebie i nieważne jest co zrobisz i tak będę Cię kochać" To miłość na wzór Chrystusa i dzięki Duchowi Świętemu.
Te stadia nie odnoszą się tylko do miłości najbliższych ale też obcych nam ale zawsze bliźnich! Warto zastanowić się na którym stadium jesteśmy. Wiem ostatni drogowskaz nowego człowieka to właśnie Agape, ale... Prawdę mówiąc, chyba nie do końca tą Agapę czuję po niektórych wypowiedziach na tym Waszym forum, nie urażając tutaj nikogo, jednak taka jest moja opinia - obserwatora.
Doceniam to co robicie i jestem pełna podziwu dla Was. Naprawdę. Jednak wydaje mi się, że czasem jest to bardzo górnolotne a mało związane ze sprawami codziennymi. Cała tajemnica jest w tym aby te piękne hasła czy slogany umieć zastosować w życiu i rzeczywiście je stosować aby przestały być sloganami. Pięknie cytujecie Pismo Święte ale nie zawsze wierzycie, że Wy też tak możecie a przynajmniej do tego powinniście dążyć choć WSZYSCY jesteśmy UŁOMNI.
Bardzo się rozpisałam, ale jeszcze jedno. Może stwierdzicie, że przyszła jakaś z zewnątrz, nic nie rozumie a mędrkuje. Może rzeczywiście tak jest więc PRZEPRASZAM. Nie chcę tutaj robić z siebie człowieka wszechwiedzącego i doświadczonego, ale właśnie w tej dziedzinie ostatnio pracuję nad sobą, bo jak tu kochać kogoś kto mnie skrzywdził, chyba bardziej niż to, że próbował mnie pobić. Jak tu najpierw wybaczyć a potem kochać???
Dobra koniec. Mam tylko prośbę do tych co to przeczytają, odpowiedzmy sobie wszyscy czy czasem te nasze "slogany" są tylko sloganami, czy rzeczywiście chcemy je stosować w życiu. Jeśli to drugie to chociaż nam się to nie uda to jesteśmy celnikiem a nie faryzeuszem. Powodzenia
Jeśli coś pokręciłam i Wy (a może jednak My, bo razem dążymy do życia wiecznego u Boga - Prawda?) jako Oaza wiecie inaczej to proszę poprawcie mnie i zwróćcie uwagę.
Pozdrawiam. Kocham Was wszystkich tak samo.




Nie przeczę, że to bywa problem. Ale nie ma powodu, aby czynnik gender
jest jakoś osobliwie rozdmuchiwany.



Ja nie mam takiego poczucia -- ze jest rozdmuchiwany. Raczej mam poczucie ze
wciaz organizacje feministyczno-kobiece nie sa slyszane na tyle, zeby
wyniklo z tego jakies konkretne polepszenie sytuacji -- np w sprawie
nietykalnosci ciala kobiecego -- nie tylko fizyczne ale tez werbalne czy
wizualnie. Znasz moze historie z plakatami Radia 94 pt "To nas kreci", gdzie
piersi kobiece zamiast sutkow mialy pokretla radiowe? To jest dla mnie, i
dla wielu kobiet ktore znam, naruszenie nietykalnosci ciala kobiecego.
Podobny numer powiem np. z meskim penisem -- "To nas pociaga" na pewno by w
reklamie z powodow obyczajowych nie przeszedl. Kiedy organizacje kobiece
wystosowaly protest, reakcje byly glownie takie ze sie odezwaly
histeryczki-feministki, bez poczucia humoru. A ja sie pytam dlaczego to
cialo kobiety mozna dowolnie wykorzystywac, dlaczego nie jest ono objete
takim samym tabu (z czego wynika szacunek) jak cialo meskie? I uwazam tez,

uznaje sie za normalne ponizanie kobiety na takie wlasnie sposoby. Przeciez
takie reklamy, gdyby dotyczyly rasy czy narodowosci bylby niedopuszczalne --
dlaczego jesli dotycza plci -- wszystko jest OK ? Dlatego tez nie uwazam,
zeby czynnik gender byl niepotrzebnie rozdmuchiwany.  Podobnie jest z innymi
sprawami: przemoc w rodzinie to glownie kwestia mezczyzn prrzeciwko zonom i
dzieciom, molestowanie seksualne az do gwaltu -- tak samo M przeciwko K itd
itp.

Na przykład w rodzinie z problemem
przemocy można się dokopać problemów alkoholowych, albo innych
emocjonalnych.



I od wielu lat sie dokopuje tez do tych problemow. Feminizm przeciez nie
mowi, zeby przestac sie do nich dokopywac, on oferuje jeszcze jedna
perspektywe -- perspektywe plci. I ja nie widze powodu, zeby czynnik gender
pomijac czy mowic cos w rodzaju -- tak tak istnieje, ale mniejsza z tym.
Czynnik plci jest jeszcze jednym czynnikiem, ktory mozna brac pod uwage w
analizie tych problemow. I nikt nie chce powiedziec, ze jest to czynnik
jedyny, czy jedynie sluszny. A feminizm wlasnie po to powstal aby zwracac
uwage na kwestie plci i z tego zadania moim zdaniem wywiazuje sie dobrze. I
akurat robic zarzut feminizmowi z tego, ze stawia w swoim centrum sprawy
plci, jest czyms takim jak zarzucanie epistemologii, ze zajmuje sie kwestia
ludzkiego poznania.

Przyczyny niższej płacy kobiet to temat rzeka, w który
nawet nie próbuję wchodzić. W każdym razie feminizm skłania do
przeceniania jednej z przyczyn, a niedoceniania innych - aby nie stał
się jakimś doktrynerstwem potrzebuje zdrowej dawki sceptycyzmu.



E nie. Mysle ze feminizm jest dlatego feminizmem, ze naswietla wiele spraw z
perspektywy plci. I robi to dobrze, tak dobrze, ze niektorzy czuja sie
zagrozeni oglaszajac niemal kazda wypowiedz feministyczna lub
para-feministyczna jako atak na meskosc/mezczyzn. Ostatnio tak bylo np. z
"Monologami Waginy" ktore to przez niektorych recenzentow zostaly uznane
jako "prymitywny atak na mezczyzn" -- zapewne tylko dlatego, ze w tej
ksiazce kobiety mowia otwarcie o _swoich_ przezyciach seksualnych, ktore nie
zawsze sa zachwytami nad meska sprawnoscia.
Feminizm skupia sie na pewnym zakresie spraw -- i nie broni innym skupiac
sie na innym zakresie. A jesli chodzi o sceptycyzm i krytyke wewnatrz samego
feminizmu -- naprawde polecam "Mysl feministyczna" -- tam dopiero widac, ze
bardzo trudno byloby feminizmwi pojmowanemu najogolniej stac sie
dogmatycznym czy doktrynerskim z tej prostej przyczyny, ze kazdy nurt w
feminizmie zostaje poddany krytycznej analizie nie tylko z zewnatrz, ale tez
od wewnatrz, od strony innych kobiet, ktore maja rozne poglady na role
kobiety w swiecie.

To jest maskulinizm radykalny i mocno homofobiczny. A ja wyznaję
maskulinizm umiarkowany i liberalny. Jest on odpowiednikiem feminizmu i
"żąda dla mężczyzny prawa do samookreślenia, by to, kim mamy być nie
było nam wciąż na nowo narzucane przez kulturę i przez kobiety."



W takim wymiarze to ja akurat jestem uniwersalistka "zadam dla ludzi prawa
do samookreslenia, by to kim mamy byc nie bylo nam wciaz na nowo narzucane
przez kulture i plec". Problem narzucania rol polega na tym, ze zwyklo sie
uwazac, iz przez wiele wiele wiekow mezczyzna mial wieksza swobode do
samookreslenia; ja natomiast mysle, ze mezczyzna nie tyle mial pole szersze
(bo tez zamknal sie w klatce "prawdziwego mezczyzny" ograniczajac swoje
doswiadczanie swiata i siebie do pewnego wycinka postaw i uczuc ktore
'przystoja mezczyznie') co uczynil to swoje pole, w ktorym sobie pozwolil na
ekspansje -- polem wazniejszym, bardziej "czlowieczym", godnym wiekszego
szacunku niz pole ktore wyznaczyl dla kobiet. I o tym jest juz feminizm --
nie uniwersalizm.

Właśnie
jeżeli coś mnie razi w feminizmie to to, że próbuje dopasować
jednostronnie definicję mężczyzny do nowej definicji kobiety. Jeżeli ma
to pewien sens - to może tylko w heteroseksualnym związku, w którym płeć
jest jakoś definiowana przez komplementarne role.



Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi, wiec troce zgaduje odpowiadajac na
powyzsze. Dla mnie jasne jest ze musi nastapic przewartosciowanie rol
plciowych jesli mamy w ogole mowic o nowych, partnerskich zasadach
funkcjonowania kobiet i mezczyzn. Nie mozliwe jest bowiem samookreslenie sie
kobiety po nowemu, bez zmiany w mysleniu o sobie u mezczyzn.
A ze tak sie sklada ze wiekszosc K i M jest heteroseksualna, to i nowe
definiowniowanie glownie skupia sie na zwiazkach damsko-meskim, w czym nie
widze nic zlego dopoki nie mowi sie, ze jest to jedyny obowiazujacy model.

No dobrze, ale czy przypadkiem ta "nasza" filozofia (choć moim zdaniem
tak samo moja jak i Twoja) nie jest uniwersalistyczna, a feministyczna
jest partykularna, choć czasem bardzo ciekawa. Czy istnieje
feministyczna logika, albo teoria poznania? Na coś jednak trzeba się
zdecydować: albo uniwersalizm, albo partykularyzm (feminizm czy
maskulinizm).



To jest ciekawy problem: czy i na ile wszystko to, czego sie tradycyjnie
uczymy w szkole jest uniwersalne. Tzn wszyscy przyjmujemy ze jest a dopiero
od niedawna -- dzieki feminizmowi -- slyszy sie glosy pt. "zaraz, zaraz
przeciez obowiazujacy kanon to glownie meskie spojrzenie";  ja uwazam, ze
wiekszosc z kanonu wiedzy to wytwory mezczyzn (co nie jest rownoznaczne z
meskimi) a uzupelnianie kanonu widze nie jako wymyslanie na sile kobiecych
odpowiednikow logiki, tylko sluchanie glosow kobiet, tam gdzie mowia cos, co
rozni sie od dotychczasowego wzorca. Tak bylo np w etyce: przy badaniach na
temat rozwoju moralnosci u czlowieka Lawrence Kohlberg stwierdzil, ze
jednostka ludzka rozwija moralnosc w szesciu etapach. Jego asystentka Carol
Gilighan pozniej przeprowadzila krytyke jego prac, podajac pod rozwage dwa
fakty; po pierwsze zaskaskujaco konsekswntnie kobiety badane skala Kohlberga
wypadaly na niej nisko (na trzecim etapie rozwoju moralnosci) niezaleznie od
wyksztalcenia, doswiadczen zyciowych, ogolnej inteligencji itp oraz po
drugie: fakt, ze Kohlberg do swoich badan uzyl tylko chlopcow/mezczyzn. Na
tej podstawie Gilighan postawila hipoteze, ze nie jest tak, ze kobiety sa
malo roziniete moralnie, ale ze skala (podawana za uniwersalna) jest dla
nich nieodpowiednia. W ten sposob narodzila sie tzw etyka troski -- ktora
bardziej odpowiadala mysleniu moralnemu kobiet badanych przez Gilighan niz
etyka praw i sprawiedliwosci Kohlberga.

A swoją drogą ciekawe jest to użycie przez Ciebie
kategorii: "my" "wy".



To akurat byl zart -- pociagniecie Twojej konwencji z poprzedniego postu: "I
widzę w tym właśnie pseudo-feminizm: zadbajmy o nasze (tj. kobiet)
interesy - bo  na tym polega cała nasza filozofia."

Troche mnie to skołowało: czy feminizm jest

filozofią, która mówi o gender i ma do powiedzenia mężczyznom niewiele
mniej niż kobietom (co by mnie oczywiście ciekawiło)?



Moim zdaniem oba dwa. Feminizm po czesci jest ruchem na rzecz wzbudzania i

skierowana tylko do kobiet) ale takze filozofia, ktora mowi o tym czym jest
plec kulturowa zarowno mezczyznom jak i kobietom.

| Jak juz wielokrotnie pisalam chodzi o wyrownanie proporcji, a nie o
| zastapienie jednej dominacji druga. Poniewaz kobiece doswiadczenie
bylo
| przez tak dlugo wykluczane i tlumione, kiedy w koncu zostalo wydobyte
na
| swiatlo dzienne

? (chyba myśl się urywa)



Przepraszam:
kiedy w koncu zostalo wydobyte  na  swiatlo dzienne to mozna odniesc
wrazenie, ze dominuje. Bo przed tem go w ogole nie bylo -- a teraz nagle nie
tylko jest, ale tez domaga sie dla siebie miejsca w sferze publicznej.

| Ale jeżeli odrzucimy kulturowy szablon to wtedy ta część
doświadczenia
| jawi się jako ogólnoludzka.

| Zgoda. Tylko jest jeden haczyk -- zeby zrobila sie ogolnoludzka, to
musimy
| zrozumiec i dopuscic do glosu kobiety.

W Polsce kobiety są niedopuszczone do głosu? Wolne żarty. Już nie mówię
o polskiej kulturze. Ale na przykład ja jako ja od urodzenia słucham
wyłącznie kobiet: najpierw mamusi, potem legion pań nauczycielek, teraz
szefową. Więc proszę mi nie mówić takich rzeczy.



Po pierwsze: wazne jest co mowia -- czy mowiac mowia wlasnym glosem, czy
glosem ktory utrwala stare jak swiat schematy i stereotypy dotyczace plci. Z
mojego doswiadczenia i edukacji wynika, ze mamusie i legiony pan
nauczycielek niestety raczej utwierdzaja te stereotypy niz z nimi walcza.
Jednym slowem -- nie chodzi tylko o mowienie, chodzi o mowienie wlasnym
glosem.

Po drugie jest jeszcze cos takiego jak wartosciowanie. Kobiece glosy sa w
duzej mierze deprecjonowane; ...

więcej »

Znasz moze historie z plakatami Radia 94 pt "To nas kreci", gdzie
piersi kobiece zamiast sutkow mialy pokretla radiowe? To jest dla
mnie, i
dla wielu kobiet ktore znam, naruszenie nietykalnosci ciala kobiecego.
Podobny numer powiem np. z meskim penisem -- "To nas pociaga" na pewno
by w
reklamie z powodow obyczajowych nie przeszedl. Kiedy organizacje
kobiece
wystosowaly protest, reakcje byly glownie takie ze sie odezwaly
histeryczki-feministki, bez poczucia humoru. A ja sie pytam dlaczego
to
cialo kobiety mozna dowolnie wykorzystywac, dlaczego nie jest ono
objete
takim samym tabu (z czego wynika szacunek) jak cialo meskie?



Twierdzisz, że ciało męskie jest tabu? Nie sądzę. Myśle, że karykatury
mężczyzn są bardziej śmiałe w deformowaniu niż karykatury postaci
kobiecych. Przy reagowaniu oburzeniem na dowcip (nawet agresywny) zarzut
braku poczucia humoru sam się narzuca. Istnieje wtedy poczucie pewnej
nieadekwatności. Gdyby na tych billboardach naklejano kntrplakaty z
męskimi genitaliami, pokrętłem zamiast penisa i napisem: "A czy TO
ciebie kręci?" podjętoby rekawicę w tej samej konwencji a efekt
prowokacji byłby murowany.
Może jest to jakiś pomysł na kontrakcję. Ja w każdym razie nie miałbym
nic przeciwko takim
plakatom, bo nie uważam, żeby ciało ludzkie było aż tak nietykalne. Może
to różnica we wrażliwości kobiecej i męskiej (bardziej
instrumentalnej) - nie jestem pewien. BTW,
idea, że ciało ludzkie jest święte jakoś łączy feminizm z
chrześcijaństwem.

Podobnie jest z innymi
sprawami: przemoc w rodzinie to glownie kwestia mezczyzn prrzeciwko
zonom i
dzieciom, molestowanie seksualne az do gwaltu -- tak samo M przeciwko
K itd
itp.



To, że sprawcami są głównie mężczyźni to prawda, ale ta konstatacja nie
bardzo pomaga w rozwiązywaniu tego problemu. Przecież nie chodzi nam o
to, żeby żony równie często biły i gwałciły mężów, co mężowie żony. Dla
mnie (a mam trochę
do czynienia zawodowo z tym problemem) przemoc wiąże się raczej z
niepewnością w roli (także męskiej) niż z męskością.

I od wielu lat sie dokopuje tez do tych problemow. Feminizm przeciez
nie
mowi, zeby przestac sie do nich dokopywac, on oferuje jeszcze jedna
perspektywe -- perspektywe plci. I ja nie widze powodu, zeby czynnik
gender
pomijac czy mowic cos w rodzaju -- tak tak istnieje, ale mniejsza z
tym.
Czynnik plci jest jeszcze jednym czynnikiem, ktory mozna brac pod
uwage w
analizie tych problemow. I nikt nie chce powiedziec, ze jest to
czynnik
jedyny, czy jedynie sluszny. A feminizm wlasnie po to powstal aby
zwracac
uwage na kwestie plci i z tego zadania moim zdaniem wywiazuje sie
dobrze. I
akurat robic zarzut feminizmowi z tego, ze stawia w swoim centrum
sprawy
plci, jest czyms takim jak zarzucanie epistemologii, ze zajmuje sie
kwestia
ludzkiego poznania.



Ależ ja uważam, że feminizm jest bardzo waznym głosem, który wiele
ważnych rzeczy powiedział i, jak mówię, jestem umiarkowanym
feministą, bo nie neguję znaczenia tego czynnika i na pewno nie czynię
zarzutu z jego odkrywania. Nie uważam go jednak za główny.

Ostatnio tak bylo np. z
"Monologami Waginy" ktore to przez niektorych recenzentow zostaly
uznane
jako "prymitywny atak na mezczyzn" -- zapewne tylko dlatego, ze w tej
ksiazce kobiety mowia otwarcie o _swoich_ przezyciach seksualnych,
ktore nie
zawsze sa zachwytami nad meska sprawnoscia.



Wiele mężczyzn (heteroseksualnych i trochę nadwrażliwych) uważa seks za
egzamin z męskości, w której egzaminatorem jest kobieta. Negatywne uwagi
są bardzo bolesne dla ich poczucia godności i niszczą samoocenę. Więc
proszę tu o ostrożność, bo coś co dla wrażliwości kobiecej może wydać
się bez znaczenia, dla męskiej może stanowić agresję i znęcanie się (i
vice versa, tak jak z tym plakatem). W ogóle IMHO nieoceniający stosunek
do siebie nawzajem jest podstawą pokojowego współstnienia.

| Właśnie
| jeżeli coś mnie razi w feminizmie to to, że próbuje dopasować
| jednostronnie definicję mężczyzny do nowej definicji kobiety. Jeżeli
ma
| to pewien sens - to może tylko w heteroseksualnym związku, w którym
płeć
| jest jakoś definiowana przez komplementarne role.
Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi, wiec troce zgaduje odpowiadajac na
powyzsze. Dla mnie jasne jest ze musi nastapic przewartosciowanie rol
plciowych jesli mamy w ogole mowic o nowych, partnerskich zasadach
funkcjonowania kobiet i mezczyzn. Nie mozliwe jest bowiem
samookreslenie sie
kobiety po nowemu, bez zmiany w mysleniu o sobie u mezczyzn.
A ze tak sie sklada ze wiekszosc K i M jest heteroseksualna, to i nowe
definiowniowanie glownie skupia sie na zwiazkach damsko-meskim, w czym
nie
widze nic zlego dopoki nie mowi sie, ze jest to jedyny obowiazujacy



model.

Więc jednak jak gdyby uważasz, że heteroseksualność jest podstawą
definiowania kobiecości i
męskości.

Tak bylo np w etyce: przy badaniach na
temat rozwoju moralnosci u czlowieka Lawrence Kohlberg stwierdzil, ze
jednostka ludzka rozwija moralnosc w szesciu etapach. Jego asystentka
Carol
Gilighan pozniej przeprowadzila krytyke jego prac, podajac pod rozwage
dwa
fakty; po pierwsze zaskaskujaco konsekswntnie kobiety badane skala
Kohlberga
wypadaly na niej nisko (na trzecim etapie rozwoju moralnosci)
niezaleznie od
wyksztalcenia, doswiadczen zyciowych, ogolnej inteligencji itp oraz po
drugie: fakt, ze Kohlberg do swoich badan uzyl tylko



chlopcow/mezczyzn. Na

tej podstawie Gilighan postawila hipoteze, ze nie jest tak, ze kobiety
sa
malo roziniete moralnie, ale ze skala (podawana za uniwersalna) jest
dla
nich nieodpowiednia. W ten sposob narodzila sie tzw etyka troski --
ktora
bardziej odpowiadala mysleniu moralnemu kobiet badanych przez Gilighan
niz
etyka praw i sprawiedliwosci Kohlberga.



To są fascynujace badania. Rzeczywiście Kohlbergowi umknęła ważna sfera
etyki, choć nie sądzę, że miał na myśli wykluczanie kobiet. Po prostu
utozsamił etykę z własnym poczuciem etycznym. Ale jest tu zabawny
paradoks, bo etyka patriarchalna w swojej wersji apologetycznej była
"etyką troski" (że mężczyzna ma się opiekować żoną i rodziną), a z kolei
dążenienie do równości ruchu feministycznego odwołuje się raczej do
"etyki praw i sprawiedliwości".

| Jak juz wielokrotnie pisalam chodzi o wyrownanie proporcji, a nie
o
| zastapienie jednej dominacji druga. Poniewaz kobiece doswiadczenie
| bylo
| przez tak dlugo wykluczane i tlumione,
kiedy w koncu zostalo wydobyte  na  swiatlo dzienne to mozna odniesc
wrazenie, ze dominuje. Bo przed tem go w ogole nie bylo -- a teraz
nagle nie
tylko jest, ale tez domaga sie dla siebie miejsca w sferze publicznej.
| W Polsce kobiety są niedopuszczone do głosu? Wolne żarty. Już nie
mówię
| o polskiej kulturze. Ale na przykład ja jako ja od urodzenia słucham
| wyłącznie kobiet: najpierw mamusi, potem legion pań nauczycielek,
teraz
| szefową. Więc proszę mi nie mówić takich rzeczy.

Po pierwsze: wazne jest co mowia -- czy mowiac mowia wlasnym glosem,
czy
glosem ktory utrwala stare jak swiat schematy i stereotypy dotyczace
plci. Z
mojego doswiadczenia i edukacji wynika, ze mamusie i legiony pan
nauczycielek niestety raczej utwierdzaja te stereotypy niz z nimi
walcza.
Jednym slowem -- nie chodzi tylko o mowienie, chodzi o mowienie
wlasnym
glosem.



Oj. boję się, że niektóre kobiety utrwalając te schematy i stereotypy
mówią własnym głosem. Kiedy słyszę o braku "normalnych" mężczyzn
wyczuwam autentyczną frustrację i nie sądzę, żeby te kobiety mówiły nie
swoim głosem. Myślę, że i w tym dawnym porządku niektóre kobiety czuły
się znakomicie i radziły sobie doskonale i w tym nowym nie zawsze
potrafią się odnaleźć i źle się czują (i mężczyzn też to dotyczy).

A propos pań nauczycielek: czytałem kiedyś ciekawy esej, że szkoła jest
miejscem kobiecej (feministycznej?) przemocy wobec chłopców, że ich
zachowanie jest postrzegane jako gorsze (bardziej niegrzeczne) niż
zachowanie dziewczynek, ich fascynacje są wyśmiewane i deprecjonowane w
wyniku czego mają gorsze oceny z zachowania i niższą samoocenę.
Ukoronowaniem tej męskiej opresji jest stygmatyzacja "niegrzecznych"
chłopców jako cierpiących na ADHD oraz trucie ich z tego powodu srodkami
farmaceutycznymi (powszechne w USA). Mozesz to uznać za śmiechu warte,
ale trochę prawdy w tym jest.

Po drugie jest jeszcze cos takiego jak wartosciowanie. Kobiece glosy
sa w
duzej mierze deprecjonowane; podczas gdy meskie sa uwazane za
uniwersalne i
dotyczace kondycji ludzkiej w ogole, kobiece sa zwykle posadzane o
partykularyzm i mowienie tylko o sobie (czyli o kobietach). Moim
zdaniem
mezczyzni tez mowia o sobie -- tylko nazywaja to, ze mowia o
wszystkich, i w
imieniu calej ludzkosci, jakby zapominajac, ze kobiety -- druga polowa
ludzkosci - ma troche inne doswiadczenia niz oni.



Kobiety też nierzadko zapominają, że istnieje inna wrażliwość. W ogóle
kiedyś trzeba było być supersamcem lub supersamicą, a w dzisiejszych
czasach superasem empatii. :-)

I wreszcie po trzecie: kwestia roznicy miedzy tym co publiczne a tym
co
prywatne (czyli podzial na agon i oikos); kobiety maja glos glownie w
sferze
prywatnej, natomiast mezczyzni w sferze publicznej. Jesli slyszymy
glosy
kobiet to glownie w lub o sferze prywatnej. Jesli glosy mezczyzn -- to
sa to
glosy dotyczace sfery publicznej.



Może to pewien punkt widzenia. Bo ja słyszę głosy mężczyzn w sferze
prywatnej, a kobiece - w publicznej (no na szczęście odwrotnie też).

Zreszta dobitnym przykladem na
powyzsza praktyke jest fakt, ze meski punkt widzenia zostal uznany za
punkt
widzenia uniwersalny (co na



...

więcej »

na początek przepraszam, za długi post i za to, że może się on wydac dziwny na forum o walce.
ale nie trzeba byc bystrym, żeby wiedzieć, ze polowa walki to psychika i obserwacja.
licze na to, ze ten txt zainteresuje was, a może i skłoni do rozwijania swojej wiedzy nie tylko w kierunku fizycznym ale i psychicznym

nie wiem na jakim forum należałoby umieścic ten txt, umieszczam go na corss z nadzieją, ze znajdą sie chetni do wyrażenia swego zdania.
licze zwłąszcza na doswiadczonych fighterów, policjantów, i tych którzy boją sie ulicy zła itp.
zapraszam wszystkich:)

czy moralnośc przestepcy różni się od moralności prawego obywatela?

na czym polega specyfika moralności przestępcy? czy ich system wartości jest inny?
jak pojmują oni określone wartosci i czemu normy ustalone przez społeczeństwo nie wpływają na ich pojmowanie świata i na zachowanie?
pytań takich postawiono już wiel na przestrrzeni nauki jaka jest psychologia i socjologia, że niesposób tutaj przytoczyc nawet część z nich.

czy można zatem dojśc do wniosku, bez mnożenia dalszych pytań, ze przestępcy różnią się od "nieprzestępców" pod względem moralnym , że cechuje ich jakiś defekt, czy niedobór w sferze moralności?

na tle histrycznym wniosek taki zyskiwał potwierdzenie wielokrotnie, chociażby na przykłądzie nadawanych nazw zaburzeniom dziś nazwanych psychopatią.
wówczas móiono o moralnej alienacji, psychicznym szaleństwie, moralnym imbecyliźmie i moralnym zepsuciu.

dobrze. lecz jednak, czy da się na postawione wcześniej pytanie odpowiedzieć przecząco.
czy możliwe jest, żeby moralnośc przestępcy była tak samo rozbudowana i nie różnił sie niczym od moralności innych członków społeczeństwa?

jednym z psyhologicznych modeli moralności jest model organicystyczny, właściwy podejściu rozpoznawczo-rozwojowemu.
tyczy się on zależnosci między sposobem rozumowania, a podejmowaniem zachowań przestępczych.
zakłąda on- najprościej mówiąc- istnienie niezmiennej sekwencji stadiów rozwoju moralnego.
każde kolejne stadium cechuje odmienny sposób rozumienia. celem rozwoju jest stopniowe osiągnięcie poszczególnych faz, aż do tej jakościowo najwyższej.
tempo przechodzenia przez kolejne fazy (wiek przestepców ) jest cechą indywidualną.
ciekawe jest to, ze zgodnie z tym założeniem nie kazdy człowiek osiąga najwyższe stadium rozwoju moralnego.
może się on bowiem zatrzymac na jakims etapie.
Co najważniejsze -kierując się dalej tym myśleniem- o poziomie rozwoju osoby nie świadczą jej zachowania czy deklaracje, ale sposób W JAKI UZASADNIA SWOJE ZACHOWANIA,POSTĘPOWANIE I ROZUMOWANIE!!!(MOTYW PRZĘSTĘPSTWA, POBICIA ITP.)

prrzypuszczać można, ze u ludzi dysponującymi dojrzalszymi strukturami rozumowania moralnego zachodzi większa zgodnośc postepowania z zasadami moralnymi.
W sytuacji pokusy naruszenia normy będą zatem zachowywać się w sposób bardziej dojrzały moralnie.
większośc osób w Europie i Ameryce (chodzi o społeczeństwo, nie o kontynent:P) osiąga poziom konwencjonalny.
stając więc w obliczu dylematu morlanego, kłądą oni nacisk na znaczenie prawa, obowiązek porzadku społecznego i na szacunek dla instytucji ów porządek reprezentujący.(policja, władza itp)
wartości te przedkłądają nad motywy osobiste.
na ich rozumowanie moralne zasadniczy wpływ ma swiadomośc przynależnosci, do określonej społecznosci, a co za tym idzie wypełaniania swoich ról w społeczenstwie.
ludzie tacy, sa posłuszni regułą (odnosi sie to nawet do takich prostych czynnosci jak płacenie za parkometry itp).
dokonali więc oni uwewnętrznienia reguł i norm społecznych, stąd małe sznase na to by stawali sie przestępcami(ludzmi POZA grupą społeczną)

nie oznacza to jednak, że na tym poziomie nie istnieje niebezpieczeństwo podejmowania działań przestępczych.
wynikac może ono chociązby z grupowej lojalności przynaleznosci(grupy akceptacji, koledzy ze szkoły, podwórka itp).
w rezultacie mamy doczynienia z przestepcą który moralnie funkcjonuje w poziomie konwencjonalnym. lecz wierzy w załozenia dyktowane przez otoczenie.

poziomem najczęściej wiązanym z zachowaniem przestepczym jest poziom prekonwencjonalnym.
ludzie rozumiuący na tym poziomie obawiają się autorytetów i kar z ich strony, albo pobudką do ich działania jest mysl o włąsnej przyjemności.
charakteryzuje ich ujmowanie sytuacji w kategoriach bezpośrednio spostrzeganych i doświadczanych pragnień i zainteresowań
nie są zdolni do rozumienia oczekiwań innychludzi, ale także norm społecznych.
W swoisty sposób pojmują moralnośc i prawo- traktują je zewnętrznie wobec siebie.
nie dostrzegają ich celu, tylko zagrozenia idące za zakazami itp..

można więc nazwac jego zachowanie zachowaniem egoistycznym, pełnym niezrozumienia sensu istnienia spiołeczeństwa i narzuconych norm.
(zakaz jest zły, wolnośc jest dobra. robie co chce, bo to jest dobre dla mnie. ale kiedy mi cos sie stanie biegne po pomoc)

niewielu dorosłych osiąga najwyższy poziom rozumowania- tu nazwany postkonwencjonalnym.
cechuej go uznanie względności zasad społecznych- jednostak uświadamia sobie, że aprobowany przez społeczeństwo porządek nie musi być tym najlepszym z możliwych.
ponownie przyjmuje więc on jednsotkowy sposób widzenia. Jest to jednak perspektywa odnosząca się nie do konkretnych potrzeb i bezposrednich pragnień,
lecz do widzenia sytuacji poprzez indywidualne prawa i obowiązki wynikające z aktywnego stosunku do społeczeństwa i jego zasad (nie zas do utażsamiania się z nim)
(ideał policjanta?? ammy kilku może sie wypowiedzą)
pojawienie sie zachowań u osób w najwyższym stadium jest mało możliwe, aczkolwiekn jak to zwykle w psycholgi są takie szanse.
kiedy?
w sytuacji kiedy taka osoba stara się narzucić włąsne normy i interpretacje dobra i złą innym .
chodzi tu o sytuacje w których ktoś wkracza poza ustalone konwencje, aby ulepszać prawo i porządek w imie lepszego i włąsnego rozumienia dobra i złą.
(motyw zemsty poruszany na forum przez jednego forumowicza)
kwestionowane mogą być wówczas poglądy społeczeństwa, wieloletnie tradycje i normy.
przejawem takiej formy protestu moze być zachowanie uczestników experymentu Kohlberga
uczestnicy odmawiali rażenia pradem, a więc nie podporządkowali sie autorytetowi naukowca (niższe stadia ulegały)
jest to oczywiście przykłąd zachowania prospołecznego.
Można jednak wyobraźić sobie sytuacje, w której podejmowane ze względu na podobne motywy zachowania zostają uznane za przestepcze.
historia ludzkości pokazął już wielu buntowników w którzy w imie wyższych praw czyni zło i siali spustoszenie ( o tym niedługo na discovery- wieczór wielkich ludzi, albo jakos tak)

(odsyłam zainteresowanych do napradw wciągającej ksiązki Elliota Aronsona "człowiek istota spoleczne"- swietnn dla ciekawskich policjantów i zainteresowanych zachowaniami ludzi(również o podłozu agresywnym))

więc jak?
można mówić, ze moralnośc przestepcy, fightera czy zwykłego człowieka jest taka sama?

pozdrawiam.
michał
Agnieszek! (cały czas mam wątpliwości, czy ta forma jest poprawna...)
ad 1) Ekskomunika Latte Sententiae jest w CIC 1984 za: (za wikipedią)
[quote]
Ekskomunika mocą samego prawa grozi między innymi za:

1. znieważenie postaci eucharystycznych (Kan. 1367),
2. użycie siły fizycznej wobec papieża (Kan. 1370 § 1),
3. rozgrzeszenie przez kapłana wspólnika grzechu nieczystości (Kan. 1378 § 1),
4. udzielenie i przyjęcie sakry biskupiej bez zgody papieża (Kan. 1382),
5. naruszenie tajemnicy konklawe przez personel pomocniczy (Universi Dominici Gregis art. 58),
6. symonię przy wyborze papieża (Universi Dominici Gregis art. 78) jak również za inne wykroczenia naruszające konklawe: uleganie wpływom zewnętrznym (ibidem art. 80), zmowy między elektorami (ibidem art. 81),
7. bezpośrednie naruszenie tajemnicy spowiedzi (Kan. 1388 § 1),
8. przeprowadzenie lub dobrowolne poddanie się aborcji (Kan. 1398),
9. apostazję (Kan. 1364 § 1),
10. herezję formalną (Kan. 1364 § 1),
11. schizmę (Kan. 1364 § 1).


Żaden z czynów wyżej wymienionych nie oznacza sam w sobie nieposłuszeństwa Papieżowi.
Zwłaszcza widać to przy artykułach dotyczących konklawe, gdzie wprost nie ma urzędującego papieża. (1)

Ad 2) To nie plotki. O biskupach jest np. na stronie: http://www.catholic-hiera...ts/bay0401.html - w roku 2005 pole "appointed". To samo masz na wikipedii
("Jak poinformowała Stolica Apostolska, papież mianował 17 biskupów i arcybiskupów. ) Liczba ta znacząco odbiega od średniej. Można by tłumaczyć to chęcią uporządkowania pewnych spraw przed śmiercią papieża, ale stan zdrowia papieża w tym czasie był bardzo kiepski. "Ponadto, jak się dowiedzieliśmy, podczas dzisiejszego leczenia praca serca papieża na chwilę się zatrzymała, jednak szybko powróciła do normy." - wiąże się to z utratą przytomności. "Jan Paweł II wyraźnie łączył się w modlitwie z obecnymi przy nim osobami." - tak mówi się o kimś, kto jest ledwie przytomny, w dodatku Papież był podłączony do respiratora. Czy w takim stanie można przeczytać z uwagą jakiekolwiek dokumenty?
O owym księdzu też jest sporo. Choć nie chcę wymieniać nazwisk... (2)

ad 3) Obecnie - tak, jest. Zastanawiałaś się, dlaczego przestała być odprawiana Msza po łacinie?

ad 4) Podchwytliwe O czym jest encyklika "Spe Salvi"? Czytałaś ją? Ilu znasz ludzi, którzy czytali? Ilu znasz księży, którzy czytali? Ilu znasz księży, którzy wykorzystali by to, co czytali w homilii?
Wiesz, że spora cześć kandydatów do bierzmowania nie zna nawet pacierza .? Widziałaś jakie wymogi stawiane są kandydatom: np. tu[/b] - takie same p...Eucharystyczną? )
Ergo - wskazujesz rozwiązanie idealne, ale niepraktyczne. Przedstawiam Ci etapy rozwoju moralności człowieka
Lawrence Kohlberg stworzył klasyfikację poziomów ludzkiego rozwoju moralnego.[3] Wyróżnia on około sześciu kolejno następujących stadiów. Człowiek zaczyna swój rozwój od pierwszego stadium. Na ogół zatrzymuje się w rozwoju w okolicach trzeciego lub czwartego.

1. Posłuszeństwo i kara – w tym stadium ludzie postępują moralnie, wyłącznie z powodu strachu przed karą.
2. Instrumentalizm – człowiek postępuje moralnie, gdyż widzi, że leży to w jego interesie.
3. Szukanie aprobaty – człowiek postępuje moralnie, gdyż jest za to nagradzany przez innych ("dobry chłopczyk", prawy obywatel, dobry chrześcijanin etc.).
4. Zgodność z prawem – człowiek postępuje moralnie, gdyż popiera istnienie prawa, które nakłada i egzekwuje odpowiednie normy.
5. Kontrakt społeczny – człowiek postępuje moralnie, gdyż widzi, iż dane normy są korzystne dla społeczeństwa.
6. Uniwersalne sumienie – człowiek ma świadomość uniwersalnych zasad moralnych, w których istnienie wierzył Kohlberg.


Eliminacja etapu 1 utrudnia rozwój... (podobnie jak zatrzymywanie się na którymś z etapów) (4)

ad 7. Skoro Eucharystia jest źródłem, to jest najważniejsza. Skoro jakiś sakrament jest niezbędny do zbawienia (a zarazem konieczny aby przyjąć inne sakramenty) to jest ważniejszy od innych.

ad Pius XII "Mediator Dei" (n.b. konstytucja o liturgii II Soboru Watykańskiego odwołuje się b. często do tego dokumentu...). Nigdy mówiłem, ze przez celebransa. Mówiłem, że przez uczestniczących w liturgii wiernych (w tym kapłanów, ale niecelebrujących). Papież mówił - ze wynika to z różnych mentalności. Nigdzie nie mówił, ze jest to wyjątek. (5)

ad 9) Jakie Magisterium? (pytanie o kwalifikację teologiczną). Owszem - i papież i biskupi mają obowiązek a także potrzebne ku temu łaski, aby dbać o czystość doktryny. Tyle, że muszą tego chcieć.
Pod względem tego, co Magisterium podaje do wierzenia nie ma różnicy w Magisterium z 1962 a 2008 roku. (6)

ad 10) Szabat miał być dla uświęcenia Narodu Wybranego - tak mówił też i Stary Testament. Stąd słowa Chrystusa - "Szabat dla człowieka" są "tylko" wykładnią pisma, i to wcale nie nową. Podano też przykład kapłanów, którzy wykonują pracę w szabat (wszak praca ta służy do uświęcenia Całego ludu) oraz króla Davida, który złamał przepisy dotyczące chlebów pokładnych (wszak "tylko kapłani" mogli je spożywać - uzasadniając to nadzwyczajnymi okolicznościami). Obecność pana Jezusa sprawia że - cokolwiek uczniowie robią - służy ich uświęceniu oraz - okoliczności są nadzwyczajne (Syn Boży był na ziemi zaledwie 30 lat w historii, z czego dał się poznać ludziom przez niecałe 3 lata...). Chrystus nigdzie nie mówi - "w ogóle nie musicie przestrzegać Szabatu", ani "możecie sobie wyznaczać przepisy dotyczące Szabatu jak chcecie". Mówił, że "Syn Człowieczy jest Panem Szabatu" - On jest Panem Szabatu. On może .

ad 11. Nie. Tak sformułowany punkt jest w ogólności nieprawdziwy.Ale mniejsza z tym

ad 12. Nie mieli racji,studenci nie są w pełni reprezentatywną grupą "młodych polaków". Ale mniejsza z tym

Ad 14. Mówimy o szczególnej Osobie Boskiej - o Chrystusie. On Sam Siebie ograniczył i umieścił "tu i teraz". Cóż mogę powiedzieć - z tego co piszesz wynika, że jesteś mądrzejsza niż Kościół przez co najmniej 1000 lat - nie wydaje Ci się to podejrzane?

Ad 15) Ale Kościół JEST Jeden. "Wierzę w Jeden Święty, powszechny i Apostolski Kościół". Jak celem może być JEDNOŚĆ, skoro jedność jest niezbywalną cechą Kościoła?
Owszem - ekumenizm miał parę pozytywnych owoców - przede wszystkim zmniejszenie a czasem wyeliminowanie wrogości pomiędzy "chrześcijanami", a Kościołem. Ale ma też wiele owoców negatywnych - mylony jest z irenizmem, z dialogiem międzyreligijnym a często prowadzi do indyferentyzmu (czyli tego, przed czym przestrzegała "Mortalium Animos") - wielu ludzi sądzi, ze można się zbawić w jakiejkolwiek religii.

Ad 13 i 16)
Najpierw o kurczowym trzymaniu się tradycji - ja mówię cały czas o Tradycji - a tej każdy chrześcijanin winien się trzymać kurczowo.
Czego nie wyraża lub wyraża zbyt słabo Nowa Msza?
http://lmgtfy.com/?q=czego+nie+wyraza+nowa+msza

A szerzej - porównaj teksty rytów (na szczęście Ordo Missae jest dostępne po polsku. Zresztą nawet w średniowieczu było) - zobaczysz sama. Zwłaszcza, jak porównasz NOM z Anglikańskim "Book of common prayer"

>